sobota, 1 listopada 2014

Drożdżowe rogaliki z konfiturą




Uwielbiam tradycję związaną z kulinarnymi przysmakami, szczególnie tymi słodkimi z piekarnika:), pierniczki na Boże Narodzenie, pączki w tłusty czwartek, czy rogaliki na imieniny Marcina, o marchewkowym na każdą okazję nie wspomnę:). Oczywiście opcja idziemy do sklepu i kupujemy odpada (kiedyś tak było), prawdę mówiąc, większą mam przyjemność w pieczeniu niż konsumowaniu (szczególnie pączków:). Kiedy zbliża się ów dzień/czas lubię sobie planować, wertować książki kulinarne lub blogi w poszukiwaniu nowych przepisów, zastanawiać się nad modyfikacją starych, sprawdzonych. No i tak w ramach próby generalnej przed 11 listopada, upiekłam wczoraj rogaliki z nowego przepisu, który znalazłam tutaj. Zrobiłam z połowy porcji, ale i tak wyszło sporo, około 20 rogalików. Po entuzjastycznej reakcji rodziny bliższej i dalszej, rogaliki zagoszczą u nas również w przyszłym tygodniu, w wersji bardziej świątecznej - makowej:), chyba, że znajdę coś nowego do wypróbowania:) 


  • 1/2 kg mąki
  • 25g świeżych drożdży
  • 50g cukru
  • 250ml mleka
  • 2 małe jajka
  • 40g masła
  • pół łyżeczki soli
  • ulubiona konfitura (u mnie śliwkowa i mus jabłkowy, oczywiście home made:)

Mieszamy dokładnie drożdże, 150ml ciepłego mleka, łyżeczkę cukru i 1/2 szklanki mąki (lub nieco mniej, tak żeby można było wszystko dokładnie wymieszać) i odstawiamy na ok.10min. W tym czasie ubijamy jajka z cukrem, pod koniec ubijania dodajemy sól, wlewamy rozczyn (miksturę z drożdży, mleka, mąki i cukru), mieszamy, dodajemy resztę mąki i dalej miksujemy/wyrabiamy (ja w tym momencie wymieniam mieszadła na te do wyrabiania ciasta drożdżowego) stopniowo dodając mleko. Do wyrobionego ciasta dodajemy roztopione masło i dalej wyrabiamy do połączenia składników. Wyrobione ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrastania (od 1- 1,5godz.).
Wyrośnięte ciasto dzielimy na dwie części, z każdej formujemy kulę, wałkujemy na okrągły lub owalny placek i kroimy na trójkąty. Nakładamy nadzienie i zwijamy trójkąty pamiętając, aby troszeczkę naciągać ciasto, aby każde kolejne nawinięcie było nieco cieńsze. Końcówka ciasta powinna znaleźć się na spodzie. Układamy na blasze i zostawiamy do wyrastania (u mnie jakieś 20min.)
Pieczemy w temp. 190st. około 15min. Przed włożeniem do piekarnika można je posmarować jajkiem rozbełtanym z łyżką mleka, ja (jak widać na załączonych zdjęciach) zapomniałam:).
Po wyciągnięciu można polukrować, lub posypać cukrem pudrem.
Najlepiej smakują świeże, są lekkie i puszyste. My lubimy z serkiem wiejskim naturalnym z dużą ilością śmietanki:) Polecam!



                                                                      Enjoy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz