sobota, 4 października 2014

Sam On - Pan Zakwas:)

Właściwie od niego powinnam zacząć, gdyż większość moich wypieków to pieczywo na zakwasie właśnie. Zazwyczaj razem z przepisem rozdaję swój zaczątek, jeśli jednak nie znacie nikogo, kto mógłby podarować Wam swój, zachęcam do samodzielnej hodowli:)

Potrzebne będzie odpowiednie naczynie, najlepiej szklane, np. wysoka miska lub spory słoik z dużym wylotem (wylotem?:) - trzeba będzie dokładnie mieszać (ja wykorzystałam dzbanek do zimnych napojów).
Do naczynia wsypujemy 100g mąki, najlepiej żytniej razowej 2000 i wlewamy 100ml letniej wody, mieszamy, przykrywamy ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu. Czynność tę powtarzamy co 24 godzinny przez 7 dni: dodajemy 100g mąki, 100ml wody i dokładnie mieszamy. Po 7 dniach zakwas jest gotowy.
Chleb na takim pierwszym, 'młodym' zakwasie może nie być idealny, ale za to kolejne... :)
Kiedy już raz wyhodujemy zakwas, może nam służyć latami, pod warunkiem, że będziemy z niego korzystać. Podczas każdego pieczenia odkładamy 3,4 łyżki zakwasu do małego słoiczka, przykrywamy (u mnie zawsze folia aluminiowa z dziurkami zrobionymi widelcem) i wstawiamy do lodówki. Jest to tzw. zaczątek, który może stać w lodówce do 7 dni. Około 10-12 godzin przed planowanym pieczeniem 'karmimy' nasz zaczątek. Wyciagamy z lodówki, dajemy mu godzinkę na ogrzanie, przekładamy do większego słoika, dodajemy 100g ww. mąki, 100-110ml wody (jeśli wody jest ciut więcej, łatwiej jest dokładnie wszystko wymieszać), przykrywamy ściereczką i stawiamy w ciepłym miejscu. Po 10,12 godz. możemy zabierać się za pieczenie.

"Jeśli przechowujemy zaczątek zakwasu, pokochajmy go. Czy macie jakiegoś zwierzaka? To tylko jedno stworzenie, a ile poświęcamy mu opieki i uwagi. Tymczasem w 1g zakwasu znajdują się miliardy stworzeń, które też wymagają opieki i uwagi. Jeśli będziemy często 'dokarmiać' zakwas na pewno nam się odwdzięczy." - Jeffrey Hamelman.

Tak ładnie o zakwasie pisze sam Mistrz:) Nie wiem czy pokochałam swój:), ale na pewno mam do niego ogromny szacunek. Kilka podarowanych 'zepsułam', a mój własny też nie udał mi się za pierwszym razem, więc dbam o niego bardzo, a właściwie o nie, gdyż muszę się przyznać do posiadania 3 słoiczków zaczątku w lodówce:)
Powodzenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz